Pieluszki na wyjeździe

with 25 Comments

 DSCF7226

Mamy za sobą (w naszej półrocznej przygodzie z wielo) kilka krótszych i dłuższych (od 2 do 14 dni) wyjazdów rodzinnych podczas których za dnia nie korzystaliśmy z jednorazówek (teraz tylko 100% wielorazówki – nocą też!!). Ogólnie obyło się bez problemów – więc jestem ciągle szczęśliwa z wielorazówkami :).

 

Wydaje mi się, że opcje wycieczkowe są dwie: z pralką i bez pralki.

 

Z pralką

washing-machine-943365_960_720

To były nasze wyjazdy do rodziców/teściów, którzy byli na tyle kochani, że pozwolili nam prać pieluszki i ubrania :).

 

Co zabrałam:

-proszek do prania,

-odplamiacz do wełny

-worki plastikowe na brudne pieluchy lub wiadro

-olejek z drzewa herbacianego

-pieluchy na dwa dni: pul, tetra, wełna, wkłady

-mały woreczek z pulu na wypady poza dom

proszek

     Nie było źle :). Odkryłam, że nie tylko my mamy twardą wodę :D. Inne pralki i środki piorące w nich zalegające nie zniszczyły nam pieluch/wkładów. 

     Niestety u moich rodziców było chłodniej i pieluszki dłużej schły :/ ale nie był to problem.. taki fakt.. Lubię kiedy wszystko szybko schnie, w domu mam sporo prania więc lepiej, żeby suszarka szybko się zwalniała;).

    Jadąc na dwa tygodnie zrezygnowałam z wiader – nie mieliśmy już miejsca w samochodzie. Ich miejsce świetnie zajęły plastikowe worki – takie na śmieci, a właściwie to jeden zmieniany co tydzień na nowy. Zakraplałam do środka olejek, końcówkę worka zwijałam i podkładałam pod spód wora i zapaszku nie było. Prałam co dwa dni.  Po wszystkim worki wywaliłam.

     Nie będę się rozpisywać, nie ma o czym, po prostu było normalnie, wszystko grało.

 

Bez pralki

washing-977662_960_720

     Tak niestety musiałam żyć podczas 6 dniowego urlopu.. Dało radę.. ale ciężko :/.

 

Co zabrałam:

-proszek do prania

-odplamiacz do wełny (spray z mydłokrzewu)

-worek plastikowy na pieluchy

-olejek z drzewa herbacianego

-2 wełniaki, 4 pule i same wkłady

-sznurek do zrobienia prowizorycznej suszarki

-wiadro (takie duże silikonowe) do prania

DSCF8533

 

     Prałam co 1,5 dnia.. O rety.. Starałam się, żeby prania było jak najmniej – a to dzięki wełniakom, ale.. o rety.. To nie dla mnie :(..      Płukałam pieluszki ręcznie, następnie wlewałam ciepłą wodę do wiadra, namaczałam wszystko z dodatkiem proszku, gniotłam, po godzinie znowu gniotłam i starałam się wypłukać. Może dałam za dużo proszku, ponieważ nie dawało się tego wypłukać. Pieluszki jakoś ok, ale np. wkłady Mommy Mouse nic a nic.. Płukałam, wyżymałam ale.. nie dawało się kurczę pozbyć tej piany.. Wiadomo było jej mniej, ale ciągle była.. a nie chciałam spędzać 3 godzin na płukaniu.. I tak już dość długo z tym schodziło :/ .. Masakra jak dla mnie.. Potem suszenie.. Wszystko schło dłużej ponieważ moje zmęczone płukaniem rączki nie były w stanie tak idealnie jak 1000 obrotów wyżąć prania..

     Ale dawało radę. To tylko 3 prania ręczne robiłam na tym wyjeździe.. uciążliwe niestety :/…

     Synka na szczęście nie podrażniały resztki detergentu. Pieluszki były wypłukane jak najbardziej się dało. 

     Po powrocie pieluszki czeka porządny stripping (kilkukrotne pranie w samej wodzie w celu pozbycia się nadmiaru zalegającego, niewypłukanego proszku).

Pralka turystyczna

 

Ja jestem naprawdę zacofana technicznie, ale o niej dowiedziałam się niedawno.. tzn o nich :). Na rynku mamy spooooooro pralek turystycznych ;). Nie mam, więc nie będę się rozpisywać. Dodam jedynie, że są nieduże na ok 1-2 kg prania 😉 pieluchy da się w nich wyprać, wypłukać, odwirować, podobno dają radę! Mój mąż takiej nie chce, nie potrzebujemy na razie, ale gdybym dostała taką np. na imieniny, nie płakałabym :D.

 

Kilkugodzinna podróż samochodem

 DSCF7273

     Zarówno do rodziców jak i np. w góry musieliśmy pokonać te 300-400 km w samochodzie. Synkowi zakładałam na ten czas po prostu nocny zestaw: SIO Mommy Mouse z wkładem nocnym lub dodatkowym Thermo-Air w rozmiarze M lub otulacz z Pulu i wkład MAXI od Puppi. Jeśli synek spał, bez problemów dojeżdżaliśmy – pancerny zestaw dla mojego synka (teraz ma 8,5 miesiąca). Jeśli nie spał to oczywiście zmieniałam pieluszkę na podobny zestaw. Zużyte pieluchy i wkłady trzymałam w woreczku z Pulu. Wszystko dawało radę.

 

KamilaMój system pieluchowania na wyjeździe

 

Jeśli przebywamy więcej w pomieszczeniu – wełniaki i wkłady. Mniej prania, ponieważ wełniaki się wietrzy, a jeśli nawet trzeba uprać to przy wełnie nie jest to problematyczne (o pielęgnacji wełniaków).

Jeśli przebywamy dużo poza domem: pul i wkłady (te wg mnie najchłonniejsze z cienkich – Puppi i MM. Pul o wiele łatwiej wg mnie doczyścić niż zaschnięte plamy na wełnie. Otulacze wełniane trzeba by też wietrzyć, a na wycieczce po prostu nie ma jak i gdzie. Pul schowamy sobie do woreczka, gdzie spokojnie będzie czekał na pranko.

Oczywiście łatwiej jest zabrać kilka otulaczy i wkłady niż te kilkanaście kieszonek i wkłady ;). Punkt dla „otulających” :D!!

 

 

Wnioski:

Pralka musi być!!! To zdecydowanie jeden z najlepszych wynalazków XX wieku!!

 

Atsumi

  • Marysia Fritzsche

    i te worki plastikowe da sie wielorawym rozwiazaniem zastapic- to tez ulatwia funkcjonowanie z wielo w domu. a mianowicie, taki worek: http://www.babyetta.pl/pl/p/Woreczek-siateczkowy-do-prania-pieluszek-50×50/223 (robia je tez pupeko, imse vimse i blueberry) mozna wlozyc go do wiadra, a mozna powiesic na klamce (pieluchy jesli dochodzi do nich powietrze zazwyczaj nie smierdza- moje wielkie odkrycie). pieluch nie trzeba z niego wyciagac, po prostu wszytsko jak jest laduje sie do pralki. sa tez szyte z pulu, takie beda sie na wyjazdach lepiej sprawdzac.

    • Marysiu masz rację, miałam takie worki – gdzieś przepadły :p. Chodziło mi o to, że plastikowe worki zastępują mi na wyjeździe wiaderko, którego nie mam jak zabrać. Musi być co s co zatrzyma w środku zapaszek ;).

      • Marysia Fritzsche

        z tym workiem ma byc zapaszku wlasnie brak, bo dobra cyrkulacja powietrza jest i nie powstaje amoniak.

        • Sprawdzałam to już z otwartym wiadrem, reklamówkami itp. i u nas było czuć, a zależało mi, żeby na wyjeździe nasz apartament nie capił :p. Masz rację!! Ale ja też, testowałam i u nas się to nie sprawdziło. Jak będzie ciepło będę trzymać wiadro na balkonie.

          • Marysia Fritzsche

            w takim razie obstawiam ze u Was zabkowanie na calego :)

  • Sylwia | taomama.pl

    Nigdy nie próbowałam pieluch wielorazowych, a widzę, że można sobie z tym poradzić nawet na wyjeździe. Dzięki, super post!

  • Ja się zastanawiam, czy teraz dla drugiej córki nie nabyć paru wielorazówek – żeby sobie opinię wyrobić 😉

    • Spróbuj koniecznie jeśli nigdy nie miałaś okazji. Po takich doświadczeniach docenia się bardziej jednorazówki, szczególnie przy dwójce dzieci 😉
      Przy pierwszym dziecku przez pół roku używaliśmy prawie wyłącznie wielorazowych pieluch, oczywiście oprócz spacerów. Byliśmy na tyle szaleni, że rozrabialiśmy do prania płatki mydlane, które trzeba było namaczać przez jakiś kwadrans żeby się lepiej rozpuściły. Fakt, że młody miał uczulenie na pampersy, a w innych jednorazówkach się odparzał, ale i tak myślę, że mogliśmy rozegrać to inaczej, wygodniej.
      Dopiero po wakacjach, przerzuciliśmy się na jednorazowe i tak się nam to spodobało, że przy drugim dziecku nie było już mowy o innych pieluchach. Zresztą nie wiem jakby się to skończyło dla naszej pralki, która i tak już chodziła dwa razy na dobę.
      Na pamiątkę walki z wielorazówkami zrobiliśmy sobie kilka fotek łazienki zawalonej brudnymi pieluchami moczącymi się we wszystkich miskach jakie mamy w domu. Bezcenne są takie wspomnienia 😀

      • Marysia Fritzsche

        ale sobie utrudnialiscie zycie! to brzmi masakrycznie! ja piore w normalnym eko proszku do bialego (eko bo mam alergikow). Tego moczenia w miskach tez nie rozumiem…

      • Oz

        No brzmi bardziej jak sarkazm niż rzeczywistość. Faktycznie utrudnianie życia (chyba, że jechaliście starym zwyczajem na tetrze). Dużo więcej prania mi nie doszło. Piorę normalnie w pralce. Nie prasuję. Muszę mieć tylko miejsce/woreczek na zużyte pieluchy no i miejsce do suszenia (dla mnie bez różnicy, bo i tak non stop dziecięce ciuchy na suszarce sufitowej wiszą) – dokupiłam wieszak do skarpet i na tym suszę pieluchy i wkłady. Koniec instrukcji użytkowania.

      • To co Wy mieliście? Jeśli w płatkach mydlanych to po prostu tetrę? Wełniaki czy pule nie są uciążliwe.. I dużo miejsca nam na suszarce nie zajmują, no wełny to w ogóle nie piorę, raz na parę miesięcy.. Same wkłady i kilka PULowych otulaczy

        • Po prostu mieliśmy małego wrażliwca uczulonego na aloes dodawany do wszystkiego z napisem sensitiv. Takiego maluszka z wściekle czerwoną wysypką od pępka do kolan :) Do tego skłonność do błyskawicznych odparzeń z sączącą się wysypką. Nic nie pomagało, ale jak się zorientowałam, że to po części wina aloesu, to było lepiej. Problem się rozwiązał jak po skończeniu roku przerzuciliśmy się na same majtki i nocnik. Dobrze, że z drugim dzieckiem było łatwiej 😉

  • Rea

    Przez pierwszy rok chwaliłam sobie wielorazówki, teraz jestem za mało ogarnięta 😉

  • Ja się nie znam i jeszcze nie potrzebuję, ale taki poradnik pewnie jest przydatny. Bo niby normalna sprawa, a nie zawsze wiadomo jak sobie poradzić.

  • Elwira Syska

    Nigdy nie używałam wielorazówek, z wygody 😉

  • Podziwiam szczególnie na wyjeździe, ale jak moje dzieci były małe nie było jeszcze takiego wyboru wielorazówek tylko tetra i plastikowe ochraniacze może dlatego zdecydowałam się na zwykłe pampersy jednorazowe.

  • Oz

    Mnie się wydaje, że przy starszym dziecku, które na ,,grubszą sprawę” jest wysadzane czy daje znaki wełna jest świetna – właściwie pilnowąć trzeba tylko prania wkładów, bo otulacz się nie brudzi. A nawet już sama zmiana ,,konstystencji kupy” na ,,plastelinową” ułatwia sprawę bo łatwo ,,strzepnąć” do kibelka i po kłopocie. Pierwszy wyjazd jeszcze przed nami, mam nadzieję, że się uda :)

    • Dokładnie :)! Chociaż czasem zdarzają nam się tzn „kupy miesiąca” które chyba kumulują się długu i zabrudzają wszystko łącznie z plecami :p.. Po prostu biologia :).

  • Oj zgadzam się – pralka to zdecydowanie bardzo przydatny wynalazek :)

  • MadreDziecko

    Kobieta silną i zaradną jest. Również bez pralki poradzi sobie.

  • Jestem szczerze przerażona. Chyba nie na moje siły wielorazówki. Mogę zrezygnować z odgrzewanego jedzenia i innych rzeczy instant w życiu, ale pieluszki jednorazowe uważam za wielką wygodę i ułatwienie. Zwłaszcza, gdy np. obserwuję zmagania koleżanki z 3 miesięcznym maluchem i 15 miesięczniakiem… Nie wyobrażam sobie, aby przy tej ilości przerabianego materiału miała jeszcze zmagać się z dodatkową ilością prania i suszenia.

    • Marysia Fritzsche

      mialam przez prawie rok dwoje dzieci w pieluchach wielorazowych (noworodka i dwulatke) i spokojnie dalam rade :) pranie wstawialam i tak, wiec dorzucenie do pralki pieluszek nie bylo problemem (trzymam je w worku,ktory po prostu wkladam do pralki i w czasie prania z niego wypadaja, nawet nie musze przekladac). Rozwieszanie trwalo ok. 10min dluzej- ale sprawialo mi tez przyjemnosc, lubie patrzec na te fajne, starannie wybrane wzorki :-)