Reakcja naszego otoczenia na pieluszki wielorazowe.

with 18 Comments

:) Tak jakoś.. wesoło mi na samą myśl o najbliższych :)… 

 

Do rzeczy!

Pieluszki wielorazowe były szokiem dla mnie (odkrycie jakiejś Eko-niszy!) więc normalnym jest to, że dla mojej rodziny to też będzie.. ciekawostka ;).

DSCF7080

MÓJ  MĄŻ.

     Paweł mi ufa. Wie, że w większości spraw staram się być profesjonalistką (z dystansem i bez pedantyzmu). W sumie miał rację, przeszukiwałam cały Internet w poszukiwaniu info. Wypytywałam o wszystko na forach czy fb i dopiero po tym jak już troszkę zapoznałam się z tematem powiedziałam mu i pokazałam zdjęcia, przekazałam argumenty za. Od razu musiałam odpowiedzieć na mężowe „ale”: pranie, pieniądze, wygoda. Podszedł ostrożnie, na początku jednak nieufnie, jak przystało na odpowiedzialnego ochroniarza swojej rodziny. Ciągle nie do końca przekonany (jak nie zobaczy na własne oczy to nie wyobrazi sobie tego 😉 ) zgodził się na pieluszki. Hm… nie był przekonany.. w zasadzie to jemu było wszystko jedno czy zakłada jedno czy wielo.. Najważniejsze, że ja byłam z tym szczęśliwa, i, że są zdrowsze dla Kluska. Teraz cieszy się, że dzięki mnie nasz synek ma takie ładne i zdrowe pieluszki ;). Czasem pomagał mi (ja wiem… robi to pod moim przymusem) wybrać pieluszki 😉 a na pewno informuję go o moich planach zakupowych.. Poza jednym wyjątkiem.. 😀 tak na początku (ale mi wstyd!!) zamotałam się i zamówiłam niepotrzebnie w sumie jedną pieluszkę, chociaż dogadaliśmy się, że już mamy potrzebną ilość pieluszek.. przestraszyłam się tego i nie powiedziałam mężowi..

12552764_1541714069476625_4076514306665448706_n

Pieluszkę schowałam na dwa tygodnie, później wyciągnęłam… Paweł się nie złościł. Śmiał się, że zapewne kupiłam ją „kiedy jeszcze mogłam kupować”. Ale stresa  miałam!! Kurczę tak lubię być uczciwa! Przepraszam Cię kochanie :*! To już się raczej nie powtórzy..  W sumie moim zdaniem.. to było naprawdę niepotrzebne..

RODZICE

     Moi rodzice.. Do mamy dotarło, że otulacz to taka lepsza ceratka :). O kieszonkach jej nie mówiłam – nie używam, więc problem z głowy. Moich rodziców mało interesują nasze pieluszki 😉 ogólnie nie komentowali.. więc reakcja ŻADNA. Z czasem dokupiłam otulacz wełniany.. niestety nie udało mi się przekonać telefonicznie mamę, że ta wełna nie gryzie, nie jest gruba, i dziecku nie jest w tym gorąco (mamy do siebie 300km, odwiedzamy się 3 razy do roku)..  Dopiero jak się zobaczyliśmy podczas świąt Bożego Narodzenia mama sobie podotykała 😉 ale tak jak powyżej – reakcja ŻADNA ;).

Rodzice Pawła – okazało się, że wiedzieli od znajomych o pieluszkach wielorazowych! TAK! Wielka szkoda, że nam o nich wcześniej nie powiedzieli :/ może uniknęlibyśmy chociażby infekcji w wakacje.. Ale już trudno. Nie zaszokowały ich nasze „inne” pieluszki, natomiast dla mnie to, że o ich istnieniu wiedzieli było olbrzymim szokiem 😉.  Kilka razy przewijali Tomaszka podczas naszej nieobecności 😉 i wielki szacun! Bardzo dbali, żeby wszystko było idealnie i porządnie przewinięte 😉 dziękuję Wam!

RODZEŃSTWO

Hm… kochani, może sami napiszecie jak zareagowaliście? Będzie obiektywniej!!

     Trochę mamy tego rodzeństwa ;).   Ogólnie nie było wielkich ochów, achów i WAWów.. Kurczę.. wychodzi na to, że nikt z rodziny nie podziela mojego pieluszkowego entuzjazmu :/… Nasi bracia i siostry, chyba nie komentowali. Byli zaciekawieni, pytali „jak to działa” :) i tyle ;).

Nikt nas nie potępiał, nie padały komentarze typu: „o rany, ile prania” czy „to bez sensu, mamy XIXwiek”. Wielkie dzięki za tę otwartą postawę ;).

PRZYJACIELE i ZNAJOMI

Tutaj będzie już weselej ;)!

     Ogólnie nasi znajomi przejawiają wysoki stopień kultury, słuchają zamiast oceniać i.. są kochani ;).

DSC08026

     Część reagowała: „Aa .. tetra.. acha.. :/”. Nie chodziło im o to, że cofnęliśmy się do średniowiecza ;). Po prostu nigdy o takich pieluszkach nie słyszeli i kojarzyli je jedynie z tetrą dopóki im nie pokazałam jakiegoś egzemplarza: „Aaaa TAKIE wielorazowe! No takie to mogą być, fajne!” (z jednym wyjątkiem – Ewa z blogu (bloga?) Mocem nawet sporo wiedziała o pieluszkach – interesowała się nimi ponieważ kupowała je kiedyś na prezent J. Ciekawe czy swoje dzieci będzie ubierać w wielo 😉 ).

     Chyba wszystkim pieluszki się podobają 😉 i uwierzyli – patrząc na nasz przykład, że to nie jest ciężka praca i mordowanie się z materią. Mam nadzieję, że rozsiewamy raczej pozytywny obraz wielo-pieluchowania ;).

Niektórzy po prostu pytają się co to jest, ale reagują bardzo pozytywnie! Są zainteresowani i zadowoleni, że np. coś pozytywnego się dzieje ;), że jest postęp w takiej dziedzinie itp. Dziękuję Wam za pozytywna energię ;)!!

     Mamy sporo znajomych z małymi dziećmi, lub chcących mieć dzieci. Każdy ma wybór i zrobi co zechce, ale delikatnie zachęcam ich do pieluchowania, staram się nie ganić ich za „trucie dzieci jednorazówkami”, tylko przedstawiać fakty, i obalać mity nt wielo (post na ten temat jest w planach!). Niestety część po prostu nie chce się z tym bawić. Ja to rozumiem. Wszystko w wolności ;). Jest dokładnie tak jak mówią: trzeba chcieć! A może wystarczyłoby tylko dłużej drążyć temat?…  Oczywiście nic na siłę!

     Jest jednak nadzieja (nawet dwie)!

  1. Dla mojej szwagierki pieluchowanie ma sens, i kto wie, kto wie.. może przy następnym dziecku ;)..
  2. Za to moja przyjaciółka jest już w 90% przekonana ;). Przemawia do niej wszystko oprócz argumentu finansowego.. I to nie chodzi nawet o te wyliczenia, bo one są w miarę możliwości obiektywne.. tylko.. O to:

1690569_389530037875717_2676716318859235932_n

     Pieluszki często sprawiają, że traci się głowę.. Niektóre mamy wolą kupić nową kieszonkę niż sobie jakiś ciuch 😉 (ja bym tak miała! – ale ja już nie kupuję wielo.. tylko jeszcze wiosenne Mommy Mouse.. i coś na lato… kilka nowych wkłądów, bo stare sprzedałam 😉). I tutaj właśnie oszczędności już nie ma.. Nie będę się na ten temat rozpisywać, ponieważ to jest tylko  przytoczenie opinii Karoliny ;).

 

LEKARZE  I PIELĘGNIARKI

No dobra.. chciałam się trochę pochwalić przy okazji wizyt, szczepień.. Liczyłam na entuzjastyczną reakcję, i pogadankę na wiadomy temat. Starannie wybierałam najładniejsze pieluszki.. Ale nic! Nikt nie skomentował, nie zapytał :/ moja próżność płacze.. Ale mózg podpowiada: to dobrze! 1. Są widocznie taktowni i się nie wtrącają. 2. Najwyraźniej znają temat! Extra!!! Jestem dumna z naszej rodzinnej przychodni :D!!

 

Ostatnio nie wytrzymałam tego, że naprawdę nikt nic nie komentuje i po ubraniu synka (po badaniu) spytałam panią doktor, czy widuje dzieci w pieluszkach wielorazowych. Owszem!! Najczęściej jest to tetra (i tutaj nie wiem co myśleć.. tetra?? Why?? Z niewiedzy, czy z oszczędności?? ) ale czasami przychodzą dzieci w takich fajnych, fikuśnych.. no.. innych!! Kurczę, czy może być coś innego niż nasz otulacz od Wełniastych?? No oryginalnie w 100%!! Ale już się nie dopominałam o chwalenie.. Ważne, że coś się dzieje ;), że jednak ktoś jeszcze rezygnuje z pampersów.

Nasz ortopeda pochwalił, że synek ma bardzo fajne i dobre pieluchy, i idealne stawy biodrowe 😉. Ktoś jednak docenił i pochwalił :D. (Noszenie w chuście też chwalił).

 

Podsumowując – większość nie zachwyca się wielorazówkami tak jak ja, aczkolwiek było kilka fajnych dla mnie reakcji: (O rety! Ale fajne! Czad! I to się pierze? I tak tanio? I się dziecko nie gotuje – bomba!). Lubię sprawiać innym radość ;).

Atsumi

  • Kasia Maszkowska

    Przyznam, że kilka razy nosiłam się z zamiarem kupienia takich pieluszek jednak sie nie odważyłam, a teraz już całe szczęście nie są nam potrzebne żadne :) zapraszam do nas http://siostrydajarade.blogspot.com

  • Nie raz się zastanawiałam, czy nie spróbować, ale ciągle coś i na tym zastanawianiu się w końcu skończyło. Mnie najbardziej martwiło to, że takie pieluszki wymagają więcej czasu i chyba to mnie najbardziej przed nimi blokowało.

    • Czasami jest ciężko :/ nie ukrywam, bo dziecko płacze, a tu trzeba pójść otworzyć pralkę.. ale tak jest w sumie ze wszystkim, już bym ich nie zamieniła na jenorazówki. Pozdrawiam!

    • Marysia Fritzsche

      przy pieluchowaniu jednego dziecka i dorzucaniu ich do zwyklego jasnego pfania na 60`C w sumie jest to pewnie z 10min dziennie wiecej. a ile radosci 😀 niedlugo na fb https://www.facebook.com/pieluchywielo bedzie rozdawajka dla osob ktre jeszcze nie maly okazji wyprobowac wielorazowek, a chcialyby je sprawdzic :)

  • Świata nie zmienisz… Ile ja się natłumaczyłam osobnikom z rodziny, że moje dziecko, które nie skończyło roku do szczęścia nie potrzebuje kinder czekolady i cukru w kompocie, soli w zupce albo co gorsza parówek… Rób swoje i szerz wiedzę na ten temat 😉

    • Ja tam wierzę, że zmienię świat 😉 Dzięki!! A co do tłumaczenia rodzinie o cukrze i soli – mam to samo ;)!! Inaczej ich wychowywali :)

  • Czyli wychodzi na to, że Ortopeda zareagował najlepiej i wiedział o co w tym wszystkim chodzi :) My z Wiktorkiem jesteśmy już na etapie stopniowego „odpieluchowania”, ale przy drugim, chyba muszę się trochę zagłębić w temat wielorazówek :)

  • Kupiłam 2 pieluszki na próbę jak się miał Jan urodzić, chciałam być taka super, eko nowoczesna… I niestety pieluszki nie zdały egzaminu. Nie wiem, czy to wina moja czy producenta, w każdym razie wybrałam jednorazówki :)) Co nie zmienia faktu, że wielorazowe mi się bardzo podobają 😉

    • Przykro mi :(. Ciekawe co tam nie zadziałało :/.. A co się stało? U mnie na początku był przeciek z kilku powodów, i odłożyłam pieluszki na 1,5 miesiąca.

  • My wybraliśmy jednorazówki, głównie dlatego, że o takich wielorazówkach w ciąży nie czytałam, ani nie słyszałam. Jednak ze względu na wygodę i cenę (jednak trochę trzeba kasy wydać na raz, żeby mieć komplecik na start) zapewne przy drugim znów wybralibyśmy jednorazowe :)

    • Zastanawiam się, czy gdyby wynaleziono zdrowe i całkowicie bezpieczne, oddychające pieluszki jednorazowe, biodegradowalne i w ogóle to zrezygnowałabym z wielo.. prawdopodobnie tak. Jest to wygoda 😉 owszem.

  • Ja od męża się o wielorazówkach dowiedziałam i u nas to on mnie przekonywał :) natomiast reszta otoczenia zwykle reagowała słowami „to nie macie na normalne pieluchy?” :)

    • No bywa, przykro mi ;)!! Kiedyś się nauczą! Po to m.in. jest ten blog :) żeby wiedza o wielo szła w Polskę :)

  • W sumie reakcja pozytywna, bez większych wątpliwości. Chyba poszło gładko? :)

    • Tak :) ogólnie pozytywnie :) liczyłam, że może wszyscy się tym zafascunują tak jak jak, ale.. no przecież nie muszą ;).

  • U mnie reakcje podobne. Mąż – początkowo sceptyczny, teraz zainteresowany tematem; nawet jednych znajomych namówił! Teściowie – spokojne aha… Rodzice (tu zwłaszcza mama jak sroczka 😉 – o! i jakie kolorowe), rodzeństwo – spokojne aha, a znajomi…tak?? i Ty to pierzesz?! Także w sumie oprócz mojej mamy która uwielbia takie milusińskie kolory i wzory, nikt nie wyraził ochów i achów… To chyba trzeba poznać „od kuchni” ;p